**
Hrabia de St. Hibern nie ufał kobietom. Uważał, że trzeba być wobec nich
skrajnie fałszywym, a jako szlachcic i człowiek honorowy - ufał z kolei
swojemu honorowi i wierzył, że honor nie pozwoli mu nikogo skrzywdzić
nieszczerością.
Dlatego rozmawiał z kobietami najbardziej wtedy, kiedy się mu najmniej
chciało. Gdy uprawiał seks, mówił wyłącznie o miłości. Dbał o to, by ciało
zaprzeczało słowom, a jako oświecony wychowanek biologii kartezjańskiej, z
późniejszymi modyfikacjami - traktował odruchy seksualne jako żądzę
panowania i zniewolenia. Dlatego dotykając uda lub piersi czuł się tak,
jakby wkraczał gwałtem w jakąś zakazaną sferę. Zaprzeczał temu mówiąc
"uwielbiam cię, bardzo mi się podobasz, dobrze mi z tobą i pragnę z tobą
być", co w jego mózgu przekładało się na fałsz, gdyż odczuwał silnie jedynie
fascynację skórą i drobnymi skurczami mięśni, które mógł wywołać i które
odczuwał także we własnym ciele.
Zastanawiało go, że jego przeczące słowom gesty, będące, jak mniemał,
przeciwieństwem ciepłych i nasyconych szacunkiem uczuć, których kobieta
potrzebuje, wywołują niekiedy równie silną reakcję, jak słowa same.
Dlatego hrabia de St. Hibern układał na taką okazję bardzo złożone opisy
poetyckie. Aby nie musieć zwracać się do kobiety bezpośrednio. Nie mówił
zatem "dotknę cię", lecz "mokre cząstki pomarańczy". Dotykając stóp,
opisywał z zachwytem nagrzany piasek pustyni. Gdy jego oddech przyspieszał,
również jego gesty przez chwilę stawały się czułe, stając się słowami.
Marek P.